Twoj cel: perfekcyjny wyglad!

Twoj cel: perfekcyjny wyglad!

Ostatnimi czasy mam wrażenie, że coraz więcej krąży w social media tzw. perfekcyjnych zdjęć. Nie powiem, że ja ich nie oglądam, czy nie lubię ich oglądać, bo to by było kłamstwo. Ale tego perfekcjonizmu robi się za dużo.
Kiedy widzę zdjęcie kobiety, która ma perfekcyjny makijaż, ubrana jest w same drogie i piękne fatałaszki to sobie myślę: „Łał!”. Co za piękna kobieta, ani jednego „wulkanu” na facjacie (w tle też brak wulkanów, za to widoki Nowego Jorku, Paryża lub inne Hawaje). Jak ona to robi, że nawet sińca i opuchnięcia pod oczami nie ma?! Magia!!
Nie. To nie magia, ani perfekcyjna cera (chociaż niektórzy mają nieskazitelną cerę – szacuneczek), to nie są też w ciul drogie magiczne kremy, które odejmą wam 10 lat, zabiorą wszystkie opuchnięcia i sińce pod oczami. Moje drogie, ten sekret perfekcyjnej cery kryje tona podkładu, korektoru i innych rozświetlaczy i brązerów, którymi tuszujemy nasze piękne buźki.
Ogromny szacunek dla dziewczyn, które pokazują w Internecie swoje zdjęcia przed i po makijażu. A szczególnie dla dziewczyn, które mają poważny problem z trądzikiem. I szacunek im nie tylko za pięknie wykonany makijaż, ale bardziej za odwagę pokazania zdjęcia twarzy nieidealnej.
Mam wrażenie, że teraz mało jest ludzi, którzy chcą się wyróżniać. Teraz każdy ubiera się tak samo, maluje tak samo, zachowuje się tak, jak wszyscy. Chyba nastała moda na myślenie „nie mogę być ubrana inaczej (co u niektórych oznacza gorzej), bo nie będą chcieli ze mną rozmawiać, wyjść gdzieś”.
Do tych wszystkich refleksji skłoniły mnie nie tylko zdjęcia w Internecie, ale dodatkowo nowa aplikacja, którą z iPhone stworzyła ostatnio Kyllie Jenner. W aplikacji, z tego co zrozumiałam, można zobaczyć jak ze zwykłej dziewczyny można w kilka godzin stać się lalką. Oczywiście chodzi o perfekcyjny make-up, outfit za kilka tysięcy dolarów plus samochód, który dostała od kogoś, bo ten ktoś miał gest. Ja- trochę większa już dziewczynka, jak to widzę to sobie myślę: no fajna sukienka albo np. fajny makijaż. Natomiast już taka nastolatka, jak to widzi to chce być taka, jak ta Kyllie. No bo przecież to jest teraz takie trendy! I tak oto potem matki szukają dla swoich 14 letniej córek tuszu do rzęs lub innych róży do policzków. O zgrozo!
Moim zdaniem warto czasami odpuścić i ubrać się trochę bardziej na luzie niż perfekcyjnie. Nie warto się spinać, że tu nam się apaszka przekrzywiła, a z tyłu żakiecik się zagiął. W życiu są ważniejsze rzeczy, o które powinniśmy się martwić.

Czy można kochać po przejściach?

Czy można kochać po przejściach?


Z pewnością wiele osób ze złamanym sercem zadało sobie to pytanie nie raz. Gdyby zapytać ludzi, co myślą na ten temat, ich zdania będą podzielone. Jedni powiedzą, że nie, bo jak ktoś z „życiowym doświadczeniem” może komuś zaufać? Z kolei inni, i tu mam na myśli optymistów, powiedzą z przekonaniem: „jasne dlaczego nie?”. Ja zaliczam się do tej drugiej połowy, która powie tak, chociaż nigdy bym się do optymistów nie zaliczyła. Już wszystko wyjaśniam, ale na początku pytanie.
Dlaczego nie?
Dlaczego ludzie którzy są po długoletnim związku, stracie ukochanego lub po rozwodzie nie mogą być szczęśliwi? Bo ktoś im tego zabroni? NIE! Nikt nie może zabronić komuś kochać! Jeśli sami tego nie chcemy, to nie zakochamy się, nie będziemy szczęśliwi. Problem może siedzieć tylko i wyłącznie w naszej głowie – blokadzie, która mówi: „Nie nie mogę się zakochać”. Chcesz być szczęśliwy, to spróbuj, co Ci leży na przeszkodzie, aby nie spróbować? A może akurat ten ktoś, to Twoja prawdziwa miłość?
A jeśli to jednak nie będzie moja prawdziwa miłość?
A skąd możesz to wiedzieć? Skąd ja mogę to wiedzieć? Nikt nie wie, co się stanie za sekundę, za godzinę, co będzie jutro. A Ty chcesz wiedzieć od razu, czy akurat to ta osoba, na którą czekałeś całe życie? Jesteś wróżką/ wróżbitą czy co? Bo ja nią nie jestem, więc nie znam odpowiedzi na te pytania. Jeśli nie spróbujesz, to oczywiste jest, że się nie dowiesz!
Nie chce nikogo skrzywdzić…
Ja też bym nie chciała nikogo skrzywdzić, a na pewno już kilka (jak nie kilkanaście) osób skrzywdziłam. Ty tez na pewno to kiedyś zrobiłeś, nawet nieświadomie. Mogłeś coś komuś powiedzieć lub zrobić. Może to był tylko kolega/koleżanka ze szkolnej ławki, może nieznajomy, który odezwał się w niepotrzebnym momencie. Sytuacji może być naprawdę wiele. Nikt nie mówi, że to było specjalnie zaplanowane zachowanie. Dlatego nie można myśleć na samym początku, że „mogę kogoś skrzywdzić”. Trzeba myśleć pozytywnie „Tak, uda mi się!”.
Boję się że porównam kogoś do mojej starej miłości.
Nie ma takiej opcji! Twój związek się skończył? Tak? No to super. W takim razie nie ma mowy do porównywania starej z nową, lepszą miłością! Bo nowa miłość to nowe życie, nowy TY!
A jeśli się nie uda?
ędzie źle, nieprzyjemnie, smutno. Ale to nie zmienia faktu, iż dalej trzeba próbować! Najgorsze co możemy zrobić, to zamknąć się w swojej skorupce i nie chcieć z niej wyjść!
Wystarczy! Za dużo tych pytań. A co by było gdyby…? Takie gdybanie do niczego nas nie doprowadzi. No chyba, że do depresji. Odpowiedź na wszystkie pytanie jest oczywista.

Chemia

Chemia

chemia-szkoly

Miał być wielki hit! Miało być dużo łez i zasmarkanych chusteczek. Miało być ale nie było. Było za to bardzo nudno, kiedy już miałam zasypiać film się skończył. Ufff, co za ulga.

Poszłam na film z nadzieją (a mawiają że nadzieja matką głupich) że będzie to piękny film o prawdziwej miłości i mocny wyciskacz łez. No i się myliłam. Już na początku nie spodobały mi się „przejścia” w filmie które pokazywały wnętrze człowieka i to, co się z nim dzieje- takie małe science fiction. Drugą rzeczą która mi się nie spodobała są piosenki pojawiające się tam ale już totalną irytację wywoływała we mnie pani śpiewająca te piosenki i której postać przeplatała się między głównymi bohaterami. Nie ogarniam do dziś po co to było?! Myślałam, że film w miarę czasu się rozwinie i mnie wciągnie ale im dłużej on trwał, tym częściej spoglądałam na telefon, by zobaczyć, która jest godzina i kiedy to się skończy.

Historia sama w sobie jest ciekawa i poruszająca. Opowiada o prawdziwej miłości i ciągłej walce z chorobą ale też o walce ze swoimi słabościami, która przetrwa wszystko nawet najtrudniejsze chwile. Bardzo poruszającym momentem pokazującym taką wspólną walkę z chorobą była sytuacja kiedy mąż głównej bohaterki zgolił sobie włosy, podczas gdy i ona musi je ogolić. Moment kiedy Lena przechodzi mastektomię i zaakceptowanie przez męża jej nowego ciała pokazuje, że nie wygląd jest najważniejszy, a to jakimi jesteśmy osobami ,nasz charakter nasze wnętrze.

Mimo tych wszystkich pozytywnych kwestii, które dostrzegamy oglądając film, to i tak nie oceniam go dobrze. Dalej twierdzę że to najgorszy film, na jakim w tym roku byłam. Podsumowując chemii nie było.

Moja ocena to 3 na 10.

Witajcie!

Witajcie!

Po wielu tygodniach przemyśleń i analiz wreszcie odwazylam sie założyć bloga. Nie bylo łatwo, bo ciągle mialam wątpliwości czy to ma sens (w sumie teraz też nie jestem do końca przekonana ale mam nadzieje że pomożecie mi udowodnić że dobrze zrobiłam). Później przyszedł czas na wybranie nazwy bloga. I stało się piszę teraz moj pierwszy post!

Nie mam doświadczenia w blogowaniu, dlatego na początku  na pewno będzie mi trudno. Ale juz dawno myślałam żeby stworzyć  cos swojego, dlatego nie zamierzam sie poddawać i wiem że dam radę.

Teraz przejdźmy do sedna. O czym będę pisac? Na pewno będzie troche felietonów, takich moich malych przemyśleń na temat życia. Będę sie starała podzielić z wami także moimi spostrzeżeniami na temat kosmetyków, ponieważ mam z nimi na codzien styczność. Postaram się pisać o nowościach, o tym w co warto zainwestować, co jest godne uwagi a co nie.

Jak każda kobieta jestem tez fanka mody wiec nie wykluczone, że pojawią się posty modowe, a może  nawet moje stylizacje.

Ale przede wszystkim znajdziecie na moim blogu motywację  do działania, do codziennego cieszenia sie życiem i zaczynania każdego dnia z uśmiechem na twarzy.

Ten blog będzie po prostu mojej codziennosci, moich zainteresowaniach, radosciach, wzlotach i upadkach. I nade wszystko o pozytywnej  energi którą mam w sobie i chciałbym  wam wszystkim ją przekazać.

pozdrawiam Was gorąco. Wasza L.